Stanie na głowie - tak, możesz ulec w nim kontuzji | Ashtanga Yoga

Stanie na głowie - tak, możesz ulec w nim kontuzji

KEILD4.png
Autor: 
David Keil
Tłumaczenie: 
Łukasz Przywóski

Zgadza się, możesz ulec kontuzji wykonując stanie na głowie – zwłaszcza, jeśli rozumiesz tę nazwę dosłownie.Nazwa pozycji często zawiera w sobie wiele informacji na jej temat. Czasami zawiera w sobie również jakość i energię pozycji – przykładem może być virabhadrāsana – pozycja wojownika. Czasami nazwa opisuje dokładnie to, co powinniśmy robić. Na myśl nasuwa się stanie na barkach. W końcu w pozycji tej nie chodzi o stanie na szyi, nieprawdaż? Czasami jednak język polski może wprowadzać w błąd. Stanie na głowie to jedna z tych nazw, których raczej nie chcielibyśmy traktować dosłownie. Nie wydaje mi się, by ktokolwiek chciał obciążyć głowę całą swoją wagą. Nie, raczej nie. Jeśli jednak ktoś by się na to zdecydował, zaryzykuję stwierdzenie, że trafi do statystyk potwierdzających rzekomą szkodliwość jogi. Myśląc o staniu na głowie, powinniśmy wyobrazić sobie, że w rzeczywistości chcemy wykonać stanie na przedramionach z głową dotykającą lekko do podłoża. Trudno to zrobić, kiedy dopiero rozpoczyna się praktykę, ale z pewnością możemy przyjrzeć się wspólnie anatomicznym składowym pozwalającym utworzyć solidną podstawę dla tej pozycji i poczucie stabilności w czasie jej wykonywania. Pozycja dłoni Toczy się debata nad tym, które ułożenie dłoni jest lepsze? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta – takie, które pozwala uczniowi zachować równowagę i, równocześnie, odciąża szyję i głowę. Klasyczne ułożenie polega na oparciu głowy o spody „otwartych” – zaplecionych tylko palcami – dłoni. Na podłodze umieszczamy część głowy znajdującą się nad czołem. Właśnie w ten sposób stoję na głowie. Pod względem popularności, technika ta została wyparta przez obecnie najpopularniejszą pozycję dłoni, polegającą na połączenie spodów dłoni połączonych zaplecionymi palcami i położeniu głowy na podłodze między przedramionami albo na nich. Pojawiają się odmiany tych pozycji różniące się ułożeniem palców, ale niezależnie od tego stanie na głowie z zaciśniętymi dłońmi wydaje się bardziej popularne. Wydaje mi się, że popularność wariantu z zaciśniętymi dłońmi wynika z ułożenia ciała. Kiedy głowa opiera się o spody dłoni połączonych tylko palcami, tył szyi musi się skrócić, aby umieszczenie czubka głowy na dłoniach stało się możliwe. Kiedy umieścisz czubek głowy między przedramionami ułożenie szyi pozostanie neutralne. Wydaje się, że pozwala to skierować siłę w linii prostej przez szyję i głowę. Można odnieść wrażenie, że to dobry powód, aby położyć głowę między przedramionami. W końcu, wykonując stanie na głowie należy zachować wyprostowaną szyję. Czyż nie? Cóż, jeśli zamierzasz przenieść wagę całego ciała na czubek głowy przyznam ci rację - utrzymuj głowę i szyję wyprostowane tak, żeby nacisk szedł po możliwie prostej linii. Ale co zrobić, kiedy w ogóle nie obciążymy głowy? Czy to ma znaczenie? Praktyka Kiedy pracuję z uczniami wykonującymi stanie na głowie, nie zmieniam niczego w ich ustawieniu, pod warunkiem że udało im się zbudować silną i stabilną podstawę do wykonania tej pozycji. Jeśli potrafią ustać w staniu na głowie i nie obciążają za bardzo głowy, nie zmieniam sposobu wykonywania przez nich pozycji tylko po to, by zrobili ją po mojemu. Zwracam za to uwagę na uczniów, którzy albo nie potrafią w ogóle wykonać stania na głowie, mimo że próbują od dłuższego czasu albo na tych, którzy chwieją się w tej pozycji. Osoby chwiejące się w staniu na głowie stresują mnie i potrzebują pomocy. Najpierw staram się zrozumieć, dlaczego chwieją się w tej pozycji. Naturalnie, zazwyczaj zaczynam od przyjrzenia się podstawie. Którą pozycje dłoni wybrali? Przyglądam się podstawie stania na głowie z anatomicznego i geometrycznego punktu widzenia. Zauważyłem, że jedną z największych różnic między pozycją wykonaną z „otwartymi” dłońmi a pozycją wykonaną z zaciśniętymi dłońmi jest miejsce, w którym znajdują się barki w stosunku do łokci i ciała. Im bardziej przesuwamy głowę naprzód w wariancie z „otwartymi” dłońmi, tym bardziej naprzód przesuwają się barki. Kiedy zaciskamy dłonie, głowa cofa się a barki podążają za nią. Jestem przekonany, że to jedna z najważniejszych zmian w ustawieniu ciała decydujących o tym, czy osoba ucząca się pozycji będzie chwiała się w pozycji czy też nie. Zakładam w tym miejscu, że osoba ta ma dostatecznie dużo siły w barkach, by móc w ogóle wykonać stanie na głowie. Mówię o osobie uczącej się pozycji, ponieważ zaawansowani uczniowie potrafią zazwyczaj wykonać stanie na głowie z dowolnie ułożonymi dłońmi i po prostu wolą jeden wariant od drugiego. Zwróć uwagę, gdzie, w stosunku do łokci, znajdują się barki. Zaobserwuj, w jakim stopniu żebra uwypuklają się w czasie wykonywania pozycji. Wymienione warianty różnią się pozycją barków i ułożeniem głowy. Jak się okazuje są one ze sobą połączone. Jak już wspomniałem, tak naprawdę próbujemy wykonać balans na przedramionach, w czasie którego głowa dotyka lekko do podłoża. Jestem ciekaw czy rozpoczynając naukę stania na przedramionach wykonalibyście tę pozycję z uniesioną czy też opuszczoną głową? Domyślam się, że wybralibyście wariant z uniesioną głową. Wydaje mi się, że próbując wskoczyć do stania na przedramionach nie odrywając od podłoża głowy ustawionej w linii z resztą ciała, moglibyście łatwo stracić równowagę i upaść na plecy. Czy wyobrażacie sobie podobną zależność w czasie stania na głowie? Uniesiona, skierowana lekko do przodu głowa staje się przeciwwagą dla ciała. Wydaje mi się, że zasadę tę można odnieść również do stania na głowie. Jakiś czas temu napisałem artykuł zatytułowany “A więc chcesz stanąć na rękach”. Omówiłem w nim ustawienie głowy i barków oraz, dodatkowo, powiązałem pozycję miednicy z ustawieniem ciała w staniu na głowie. Wyobraźcie sobie te trzy pozycje: stanie na rękach, stanie na przedramionach i stanie na głowie. Czy widzicie, jak są ze sobą powiązane? W jakiej kolejności wykonalibyście te pozycje, gdyby poproszono was o ułożenie z nich sekwencji o rosnącej trudności? Wydaje mi się, że wyglądałaby ona tak: stanie na głowie, stanie na przedramionach, stanie na rękach; mam rację? Kiedy rozpoczynacie naukę jednej z wymienionych pozycji, będzie łatwiej wykonać ją pozwalając barkom wysunąć do przodu (względem linii ciała). W miarę nabierania wprawy, być może uda się wam cofnąć barki w kierunku linii ciała. Zaawansowani praktycy potrafią stojąc na rękach, ustawić barki w linii rąk i ciała. Domyślam się, że kiedy rozpoczynali naukę tej pozycji, ich barki znajdowały się nad nadgarstkami. Można powiedzieć, że z czasem dojrzeli do bardziej zaawansowanego ustawienia ciała. Moim zdaniem ten sam proces dotyczy stania na głowie i stania na przedramionach. Jak powiedziałem ważne są dwie składowe pozycji : barki i głowa. Kiedy barki wysuwają się do przodu, głowa podąża za nimi. Kiedy głowa unosi się i przesuwa do przodu ,podążają za nią barki. Kiedy oprzemy głowę o zaciśnięte dłonie w naturalny sposób nasze barki znajdą się bardziej z tyłu, niż w wypadku jej oparcia o „otworzone” dłonie zaplecione tylko palcami. Przesunięcie barków do tyłu przy równoczesnym skierowaniu głowy prosto w dół sprawi, że znajdą się one bezpośrednio nad łokciami a ciało nad nimi ustawi się pionowo. W moim odczuciu, w pozycji tej łatwo przewrócić się – przetoczyć przez głowę i uderzyć o podłogę. Chodzi tu o anatomiczne proporcje. To proste, budowa ciała dzieli świat na tych, którzy mogą z łatwością wykonać stanie na głowie stosując dowolne ułożenie dłoni i na tych, którym łatwiej będzie wybrać jeden z wariantów ułożenia dłoni. Osobom o ramionach krótszych niż przedramiona, będzie łatwiej wykonać stanie na głowie z mocno złączonymi dłońmi. Ponieważ ich ramiona są krótsze niż przedramiona, ustawienie to pozwala wysunąć barki do przodu i uaktywnić odpowiednie tkanki w obręczy barkowej. Jeśli osoby te miałyby wykonać stanie na głowie opierając głowę o otwarte dłonie, ich barki mogłyby przesunąć się za bardzo do przodu i zaburzyć równowagę. Działa to również w drugą stronę. Jeśli wasze ramiona są dłuższe od waszych przedramion, prawdopodobnie łatwiej będzie wam wejść do stania na głowie, opierając głowę o „otwarte” dłonie. W tym wypadku, jeśli mielibyście oprzeć głowę o złączone dłonie, wasze barki mogłyby cofnąć się tak bardzo, że zaczęlibyście chwiać się na łokciach. W pewnym sensie, powoduje to takie ułożenie ciała, które uniemożliwia tkankom mięśniowym działanie, przeciwstawne do wychylenia do przodu albo do tyłu. Ci z nas, którzy mają mniej więcej proporcjonalną budowę kończyn górnych, mogą wybrać dowolne ustawienie dłoni. Zależnie od drobnych różnic w proporcjach ciała, będziemy mieli skłonność do intuicyjnego wybierania jednego z tych ustawień dłoni. Dlaczego wysunięcie barków do przodu jest tak ważne? Wynika to ze sposobu, w jaki ciało reaguje na ten ruch i na niego odpowiada. W miarę przenoszenia środka ciężkości do przodu ciało musi uruchomić mięśnie, które nie pozwolą mu upaść. Porównałbym to do sposobu, w jaki ciało wykorzystuje mięśnie czworogłowe uda w czasie wykonywania pozycji wojownika I, aby zapobiec przewróceniu się przez kolano zgiętej nogi. W obydwu pozycjach działa odruch naturalnego odpychania poprzez zaangażowanie określonych grup mięśniowych. To odepchnięcie zapewnia stabilność i siłę. W rzeczywistości jest po prostu naszą odpowiedzią na ciężar ciała i grawitację! Odruch ten może być wyzwolony w inny sposób w sytuacji, gdy nasze barki nie zostały przesunięte naprzód. Przyjrzyjcie się osobom starającym się opanować stanie na głowie, które umieszczają czubek głowy na macie między złączonymi dłońmi i próbują unieść ciało do góry. Jeśli silnie się chwieją, można stwierdzić, że ich barki nie uczestniczą w stworzeniu stabilnej pozycji. Mimo że nie powinno się przenosić ciężaru ciała na głowę, uczniowie ci robią właśnie to, co staje się oczywiste zwłaszcza, kiedy ich łokcie odrywają się od maty. To ważna wskazówka, że trzeba zmienić ustawienie ciała. Często pomija się również wpływ tej pozycji na pozostałe tkanki. Nigdy nie pozwalam osobom rozpoczynającym naukę stania na głowie na wskakiwanie do tej pozycji przy ścianie. Robiąc to nie używają bowiem mięśni brzucha. A kiedy ich naprawdę potrzebują, mięsnie te nie odpowiadają. Anatomia Co dokładnie mamy na myśli mówiąc, że do wykonania stania na głowie potrzebna jest siła ramion? Skąd pochodzi ta siła? Co konkretnie pozwala nam wykonać stanie na głowie tak, jakbyśmy wykonywali stanie na przedramionach z głową lekko dotykającą do podłogi? Obręcz barkowa jest źródłem siły pozwalającej zbudować podstawę tej pozycji. Kiedy łączymy dłonie przygotowując się do wykonania stania na głowie, rotujemy łopatki do góry i wysuwamy je do przodu. Najsilniejszym mięśniem uczestniczącym w tej czynności jest mięsień zębaty przedni (serratus anterior). Właśnie dlatego warto zauważyć, ile wspólnego mają stania na rękach, stanie na przedramionach i stanie na głowie. Słysząc albo dając wskazówkę dotyczącą ściągania łopatek w dół pleców w czasie stania na głowie, tak naprawdę mamy na myśli anatomiczny ruch nawracania i wysunięcia łopatek do przodu. Ze względu na pozycję, w której się znajdujemy pozwala to na zmniejszenie ciężaru przenoszonego na głowę i, równocześnie, obniża barki w stosunku do linii ciała. Uczucie ściągania łopatek jest wyczuwalne, ale w rzeczywistości ruch ten ma nieco inny charakter. Kiedy zależy mi na tym, by uczniowie wykonali ten ruch często proszę ich, żeby spróbowali oderwać głowę od maty, nie pozwalając jej jednak unieść się do końca nad podłogę. Spróbujcie, a przekonacie się, że łopatki poruszą się tak, jak tego chcecie. Zdarza się, że słowa staja się utrudnieniem, a kiedy jesteście do góry nogami trudniej rozróżnić, które części należy unieść a które opuścić. Zawsze można powiedzieć więcej o staniu na głowie, ale celowo opuszczam tę część, bo zbyt łatwo można stracić z oczu, kim jest osoba, którą właśnie uczymy. Żadna z pozycji dłoni nie jest ani dobra ani zła, powinniśmy zrezygnować z postrzegania świata w kategoriach czarne/białe, bo świat taki nie jest. Na obydwu zdjęciach na mojej głowie spoczywa ten sam – praktycznie żaden – ciężar. Zadbajcie o to, by osoby uczące się pozycji zaczęły od zbudowania solidnej podstawy. Zresztą osoby dopiero rozpoczynające praktykę jogi, nie maja po co wykonywać tej pozycji. W przeciwnym razie również one skończą w statystykach potwierdzających szkodliwość praktyki jogi. David jest autoryzowanym nauczycielem asztangajogi. Prowadzi warsztaty na całym świecie. W czasie warszawskiego warsztatu David pokazał nam, jak przełożyć wiedzę anatomiczną na codzienną praktykę. Więcej informacji na jego temat można znaleźć na stronie: http://ashtangayogamiami.com. Dodatkowo David prowadzi stronę poświeconą anatomii funkcjonalnej i jej przełożeniu na codzienną praktykę jogi www.yoganatomy.com.

Paweł Witkowski INTools